Archiwum
RSS
poniedziałek, 01 marca 2010
jakiś skromny toast

są tacy, którzy mnie masę razy pytają kiedy mam urodziny. potem już w lipcu mnie zapewniają, że wybierzemy się na jakieś świetne wino. ale pamiętają tylko ci, którzy są ze mną zawsze (nawet jak nas ileś tam set kilometrów dzieli, albo i ocean- to dopiero kuriozum, nie ruszałam się nigdzie w tym roku, a nagle zaczęło mnie dzielić sporo km od większości znajomych). to ci sami, którzy są kiedy uwalam egzaminy, kiedy się rozklejam, kiedy przerażona i roztrzęsiona wracam z praktyk, kiedy przesadziwszy z alkoholem chwilowo nie trzymam fasonu, kiedy wydaję ostatnie 50 zł, kiedy kradną mi komórkę, kiedy mnie nagle jakiś przerąb ogólnożyciowy trafia. bo urodziny to takie święto niezasłużone, taki po prostu coroczny dowód na to, że się człowiek tu pojawił i trwa. i takiego prostego pojawienia się i trwania nie mogą docenić ci, którzy znają tylko w makijażu, ze stypendium naukowym, masażystkę, pewną siebie, znającą tego od kogo właśnie się czegoś potrzebuje, dzielną, na wysokich obcasach i z uśmiechem.

zdrowie tych, którzy się do mnie odzywają nie za cokolwiek, ale mimo wszystko!

19:49, mirka105
Link Dodaj komentarz »
seksmisja?

nie zrozumiem chyba nowoczesnych wyzwolonych kobiet walczących o jakieś porąbane nieżyciowe podejście facetów do pań. ja się nie czuję urażona ani odarta z godności, kiedy nie płacę mandatu za przejście na czerwonym świetle na oczach 2 policjantów; nie uwłacza mi też wjazd na imprezę za jeden uśmiech (do ochroniarza); otwieranie mi drzwi, puszczanie przodem, ustępowanie miejsca, zdjęcie z półki w pociągu walizki zapakowanej do granic wytrzymałości materiału; mężczyzna w samochodzie przepuszczający mnie na przejściu na szybkiej wielopasmowej ulicy to w moim odbiorze macho; gość stawiający drinka na imprezie ma plusa (jak się przy tym nie odezwie to nawet dwa plusy); bycie blondynką jest też super kiedy kupuje się np. olej silnikowy (wyczerpujące poradnictwo i rabat); w zasadzie cała moja dorywcza wakacyjna praca opiera się na byciu uśmiechniętym dziewczęciem łatwo nawiązującym kontakty. ja się i tak uśmiecham do ludzi (niezależnie od płci) bo lubię po prostu, a jeżeli to przy okazji zaowocuje jakimś szarmanckim gestem- to lubię to jeszcze bardziej. powiem więcej: jeśli czekam na przejściu dla pieszych dłuższą chwilę to już się zastanawim czy przypadkiem nie wyglądam tego dnia nieco gorzej ;-)  stonowana, odpowiedzielna i kompetenta to ja jestem w tym co dla mnie ważne, po co nadgorliwie rozciągać tę sztywność na całą resztę? a nawet jeżeli jakiś pan mówi mi coś miłego wtedy, kiedy jestem stonowana, odpowiedzialna i kompetentna to i tak jest miłe i nie uważam, tego za przejaw braku poważnego traktowania mnie.

tak mnie natchnęło po rozmowie z kobietą, która jest zdołowana tym, że mężczyźni traktują ją jak cyt. 'słabszą płeć'. ja oczywiście nie rozumiem problemu.

świat bez tych gestów, które da się interpretować jako zawierające pierwiastek flirtu i zainteresowania, byłby cholernie smutny. a może się mylę.

19:48, mirka105
Link Dodaj komentarz »
byle do piątku

obudziłam się w samym środku ciepłej (letniej) nocy, zepchnięta na sam brzeg łóżka przez całkiem pokaźnych gabarytów męskie ciało, pomyślałam: 'jest pięknie' i zmrużyłam oczy wtulając się w poduszkę.

po chwili przebłysk intelektu- i co się okazuje?

noc nie może być letnia, bo w półmroku widać walające się absolutnie wszędzie sterty kserówek i książek; nie męskie dobrze zbudowane ciało, a jedynie moje zrzucone ostatkiem sił przed zaśnięciem dresiwo splątane z kołdrą robi tłok w łóżku; i nie 'obudziłam się', tylko obudził mnie budzik. sięgnęłam po komórkę, żeby wyłączyć tą wibrująco-pikającą pobudkę, zobaczyłam '6:15' i '12 wiadomości' (przypomnienia, ponaglenia i pogróżki, śpię 4 godziny a wszyscy w tym czasie chyba nie robią nic innego poza myśleniem o tym czego można by ode mnie chcieć z samego rana ;-) ). no... pięknie, cholera, pięknie.

19:47, mirka105
Link Dodaj komentarz »
gonić króliczka

'jesteś nieco zgrzany, więc od razu Ci powiem, że jestem brzydka i nieciekawa, a na co dzień handluję na bazarku papierosami i spirytem z przemytu'- nie podziałało, podobnie jak tupnięcie nóżką i foch po tym jak na jakimś przytulaszczym kawałku mnie podniósł i tańczył przez chwilę trzymając na rękach (i na moje: 'krzywdę sobie zrobisz, ale muszę przyznać, że jesteś silny' elokwentnie odparł 'nie jestem silny, to Ty jesteś leciutka'-no dobra... złapał plusa ;-)) wysoki i nawet przystojny (tak tym razem jestem pewna- przystojny, byłam tylko po 1 reddsie). jakoś tak wyszło, że przetańczyliśmy razem całą imprezę (mimo, że byłam wredna, okrutna i uciekałam od niego), ale zrobił na mnie wrażenie dopiero krótką rozmową. już dawno się tyle nie śmiałam i nie byłam taką błyskotliwą, wredną żmiją, on przyjął to dzielnie na klatę i nie tracąc pewności siebie snuł swój całkiem intersujący bajer. odprężające i miłe :-)

19:47, mirka105
Link Dodaj komentarz »
jak dziadowski bitch...

rozpuszczona jestem straszliwie. a wszystko przez fajnych facetów, z którymi miałam okazję się pospotykać. różnili się bardzo, a mimo to każdy z nich był Mężczyzną, takim co to imponuje i na kolana powala (nawet w nieco niegrzecznym rozumieniu tego sformułowania ;-) ). to właśnie przez zaradnego elektryka, mechanika, informatyka i budowlańca w jednej przystojnej do tego osobie; przez zdolnego, draniowatego prawnika; przez zabawnego, rozrywkowego i z filozoficznym podejściem do świata ekonomistę; przez bystrego, szarmanckiego komandosa; przez energicznego, romantycznego dziennikarza; to właśnie przez nich nie mogę opanować się ze śmiechu, kiedy na pierwszej randce człowiek opowiada mi film (ojej) wchodząc w najdrobniejsze szczegóły typu: 'i wtedy ten gość leży w tej fabryce na podłodze i krztusi się spadającymi na niego kawałkami zmielonych świń'

jeden z Mężczyzn nieskromnie (bo po co skromność?) powiedział mi na koniec znajomości, że ciężko będzie miał ze mną ten następny. wtedy się roześmiałam. teraz wiem. miał rację.

19:47, mirka105
Link Dodaj komentarz »
studentów trza trzymać krótko

-dzień dobry

-dzień dobry, proszę usiąść. ma pani męża?

-nie

-podobałem się pani? w sensie... czy moje wykłady się pani podobały?

-tak

Po czym wpisał mi zaliczenie do indeksu. Na poważnej państwowej uczelni podczas egzaminów studnetów trzyma się krótko!

19:47, mirka105
Link Dodaj komentarz »
hahahaczyk

stanowczo za dużo ludzi było tym razem. wydobywszy się z tłumu bujającego się na parkiecie, zmiękczałam się kolejnym drinksem. podszedł. widywałam go tutaj czasem, kilka razy chyba też tańczyliśmy. jego prawa ręka przemieściła się zgrabnym (praktyka czyni mistrza) ruchem na ścianę tuż nad moje lewe ramię, pomyślałam że będzie zabawnie i dlatego nie zrobiłam żadnego uniku. błyszczące spojrzenie wbiło się w moje oczy (to już chyba lata praktyki). szeroki uśmiech i start:

-skarbie... powiem Ci o czym sobie teraz myślisz. myślisz jak by to było kochać się ze mną.

-nie

-możesz mówić co chcesz, nie jesteś w stanie tego ukryć. to co? pokochamy się?

-nie

-słuchaj erotyzm jest we wszystkim co robisz, w tym jak się poruszasz, jak pijesz tego drinka, nawet w Twoim 'nie' jest erotyzm. przecież widzę, że tego chcesz.

-nie

-wiesz... takie jak Ty zostają starymi pannami, które każdy chce pieprzyć. a ja będę to robił, bo jestem pierwszy na liście [uśmiech]

-nie

nie wiem czy się CKM-u naczytał, portali dla mężczyzn,  kawałek Akurat 'Dyskoteka gra'  go natchnął, czy może doświadczeni kumple poradzili, że 'nie' może mieć jakieś dodatkowe znaczenie. tym razem się zawiódł. ot taki zawód.

19:46, mirka105
Link Dodaj komentarz »
niech jad strumieniami leje się

wredna jesteś i cyniczna- powiedział kobiecie, wrażliwej

nie pytasz i nie dociekasz, po prostu sobie wyobrażasz i osądzasz- powiedziała mężczyźnie, z zawodu, pasji i powołania dziennikarzowi

ciekawe które z nich poczuło się gorzej?

19:46, mirka105
Link Dodaj komentarz »
samotność można wypić do dna

-o co Ci tak w ogóle chodzi w życiu?

- tak teraz... najbardziej to chcę się ożenić i mieć dzieci

-to piękna koncepcja. jakieś przeszkody?

-no nie wiem...

-no więc... potrzebujesz chyba odpowiedniej kobiety...?

-tak, znam kilka odpowiednich

-to ochajtaj się z którąś z nich

-dobra, ale z którą?

-no nie wiem, może z ostatnią?

-ostatnia to byłaś Ty.

19:46, mirka105
Link Dodaj komentarz »
d... najszybszym sposobem na sukces

zajęcia z panem pułkownikiem. dyscyplina, musztra, cisza, spokój i takie tam nic tylko spać albo uczyć się czegośzupełnieinnego. nagle pobudka:  'proszę bardzo pani Elixire przedstawi swój projekt akcji ratowniczej. zacznij pani od tego ile to zajmie dób!'. sformułowanie pytania niezmiernie mnie ośmieliło: 'potrzebuję około siedmiuset'. 'jak to siedmiuset?!' tu pułkownik zbladł, poczerwieniał, pozieleniał, a później nie wiem co się z nim działo, bo niewinnie opuściwszy oczęta snułam uzasadnienie: 'no tak, oddział pierwszej pomocy typu A; 6 oddziałów typu B; przynajmniej 2 oddziały wynoszące poszkodowanych...' na tym etapie pułkownik zrozumiał deklinacyjno-dykcyjne faux-pax i zachichotał dziarsko 'widzę, że wie pani o co chodzi, proszę już nic nie mówić! zaliczam.' i bardzo dobrze, bo nie miałam ciągu dalszego ;-)

19:46, mirka105
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2